Czułam, a właściwie, miałam nadzieję, że stanie się tak, jak się stało. Drugie podejście, zejście, próba - zobaczymy. Jestem nadal pełna nadziei. W tak krótkim czasie sporo się zmieniłam. Przypomniałam sobie wiele z tego, co było kiedyś, jaka byłam kiedyś i skonfrontowałam to z tym, co przedstawiałam ostatnio. Wynik jest zbyt żenujący, by go tutaj przedstawiać, ale zastanawiam się sama, jak mogłam tak się podporządkować społecznej presji. Los samotnika jest z goła wiadomy - wszyscy zastanawiają się, co jest nie tak z tym kimś, co się w jego życiu stało itp. Nic się nie stało, ale opinia publiczna nie potrafi zrozumieć, że ktoś może lubić spokój, samotność, a nie ciągłe "struganie wariata" i uśmiech od ucha do ucha. Cóż, postanowienie złożone - żegnaj fasado, masko, głupoto. | |||||